Nauka w szkole językowej, z korepetytorem czy samodzielnie?- kosztowe spojrzenie na naukę języka obcego

data publikacji: 2015-03-01

Chcesz tanio, czy dobrze? Trudne pytanie, prawda? Powiem tak, jeśli chcesz tanio, to od razu zrezygnuj z pomysłu nauki języka obcego, to "hobby" bez względu na to, czy pójdziesz na kurs językowy, spotkasz się z niedrogim lektorem czy będziesz uczył się samodzielnie, zawsze będzie stanowiło finansowe wyzwanie. Tu wydane 30zł na podręcznik, tam kupiona aplikacja mobilna za 5zł, innym razem wydrukowane darmowe ćwiczenia z sieci.. rzeczywiście darmowe? toner nie kosztuje? ryza papieru również? Zakup aplikacji mobilnej odczujesz na rachunku za telefon w następnym okresie rozliczeniowym a te 30zł za książkę kupioną w przypływie chwili już teraz mogę Ci powiedzieć, że lepiej było kupić sobie pączka, bo tej książki i tak nigdy do końca nie przerobisz... Dlaczego? ano dlatego, że w przeważającej większości działamy pod wpływem impulsu, najpierw robimy zakupy, potem myślimy i w ostatecznym rozrachunku okazuje się, że w zasadzie faktycznie nie przerobię tej książki bo nie mam kiedy a tak naprawdę nie jest mi potrzebna, aplikację mobilną kupiłam, ponieważ spodobała mi się szata graficzna i jakoś tak byłoby miło a wydrukowane z internetu ćwiczenia skończyły swój żywot wpięte do segregatora na półce z etykietką na później..

A wszystkiemu winny jest słomiany zapał, który jest drugą ludzką naturą. Dlatego zanim zapiszesz się na kurs portugalskiego, bo akurat panuje na niego moda, zatrzymaj się na chwilę i zrób jedno proste ćwiczenie:

Ćwiczenie na słomiany zapał - czy ten kurs jest mi rzeczywiście potrzebny?

Zjawisko słomianego zapału nazywam przekornie akcją-interakcją. Bo to trochę tak właśnie działa - wpada nam do głowy pomysł, że od dziś zaczynamu uczyć się francuskiego, jutro więc biegniemy do pobliskiej szkoły językowej i zapisujemy się na kurs. Dzielnie pojawiamy się na pierwszych, drugich, trzecich zajęciach, by na czwartych poczuć jak zapał słabnie a te dziwnie brzmiące słowa okazują się nie do pokonania przez nasz język, gramatyka wydaje się nielogiczna a umysł nie chce zapamiętać najprostszych słówek. Średnio w Warszawie kurs językowy kształtuje się na poziomie od 550zł do 1000zł . Ponieważ w chwili podpisania umowy ze szkołą nie czytamy regulaminu, najczęściej nie mamy świadomości tego, że w chwili zapłacenia za kurs to są pieniądze już nie do odzyskania, gdybyśmy chcieli zrezygnować z nauki. Cóż, wielu macha ręką i przestaje chodzić, w sumie, mama czy tata przeboleją... Gorzej, gdy zapłaciliśmy za ten kurs z własnej kieszeni. Nic się nie stało, doprawdy?

Dlatego uważam, że w takiej chwili każdemu należy się wiadro zimnej wody. Zanim zapiszesz się na kurs:

Odczekaj pełny miesiąc od dnia, kiedy pomyślałeś o nauce języka

Odczekaj miesiąc i ochłoń, uczciwie zastanów się nad tym, czy faktycznie ten właśnie język, poza tym, że jest modny w danej chwili, jest ci niezbędny? Od dawna wiadomo, że żeby nauka czegokolwiek była skuteczna, musi być celowa. Cel to praca wśród osób mówiących po angielsku, cel to częste wyjazdy do Portugalii, dlatego nauka na pewno się przyda, cel to poznany przystojny Francuz, z którym byłoby miło porobić coś więcej niż tylko słodko patrzeć sobie w oczy ;) ale celem, którego na pewno nie osiągniesz, nigdy nie będzie nauka sama w sobie dla samego siebie. Bo to coś, co do niczego się nie przydaje i w dłuższej perspektywie czasu znikną wszelkie czynniki motywujace ciebie do działania. Szkoda więc i czasu, i energii, i pieniędzy.

W między czasie odwiedzaj serwisy poświęcone nauce wybranego języka, zacznij się z nim zapoznawać, testuj wymowę (obecnie każdy słownik internetowy przy hasłach ma opcję odsłuchania wymowy słówka), przejrzyj ofertę szkół językowych w okolicy domu albo pracy, poczytaj o nich opinie w sieci, rozejrzyj się w różnych księgarniach językowych za podręcznikami i sprawdź ich ceny. Nauka języka to inwestycja pod wieloma względami i nigdy nie kończy się na jednej książce czy zestawie ćwiczeń.

Jeśli po miesiącu i uczciwym wykonaniu powyższych wskazówek nadal jesteś przekonany do swojego pomysłu to super :) Możemy przejść do tego, co misie lubią najbardziej - czyli koszty.

Tanie nie zawsze tanim jest. Kurs w szkole językowej również.

Niedaleko mojego miejsca zamieszkania jest dość popularna szkoła językowa o ugruntowanej pozycji rynkowej, dobrym marketingu i dobrych opiniach słuchaczy. To taki przysłowiowy moloch, który dużo krzyczy, że tanio, że drugi kurs za darmo, że super! No nic tylko podwijać nogawki i biec do nich na kurs. I o mały włos sama bym się złapała na tę wędkę, ale coś mnie tknęło i zaczęłam liczyć:

1 semestr: trzy miesiące, kurs:  60 lekcji 45 minutowych, cena: w zależności od poziomu i pory dnia od 700zł do 1000zł

I myślisz sobie, super, 60 godzin za 700zł, dobra, niech nawet będzie 850 - czysty zysk! Tym bardziej, że podzieliłeś szybko w pamięci cenę kursu przez liczbę godzin co dało w przybliżeniu 15zł po zaokrągleniach. Ale czy na pewno chcesz płacić za 45 minut nauki w grupie 15 zł? Lekcje w liceum też trwały 45 minut i dużo z nich wyniosłeś? Na chłopski rozum, 45 minut nieraz zajmuje sprawdzenie ćwiczeń zadanych do domu i powtórka i utrwalenie materiału z poprzednich lekcji, a gdzie jeszcze czas na naukę nowego materiału? Moim zdaniem niewykonalne, zwłaszcza, że lektor powinien przynajmniej choć raz porozmawiać z każdym uczestnikiem grupy. Czy na pewno chcesz zatem zapłacić prawie 1000zł za coś takiego?

Inną powszechną praktyką marketingową jest zbijanie podkreślanie liczby godzin w taki sposób, że myślisz sobie 800zł za AŻ 60 godzin lekcyjnych, to idealna oferta. I znowu, lekcje są 45 minutowe, płacisz więc w przybliżeniu za lekcję 15zł, dzwonisz do szkoły a pani w sekretariacie zapewnia cię, że lekcje trwają 90 minut. Ostatecznie więc twoja lekcja nie trwa 45 minut a 90 i nie kosztuje 15zł tylko 30zł. I znowu, tutaj w tych 90 minutach są przerwy, zazwyczaj dwie krótkie pięciominutowe, czasem jedna dłuższa 10 lub 15 minutowa. Po odjęciu tej przerwy ile zatem zostaje Ci na naukę? Dodaj do tego jeszcze rozproszoną uwagę lektora na całą grupę, bo przecież chłopina z każdym uczniem musi pogadać, odejmij czas uszczknięty na sprawdzenie pracy domowej i jesteśmy w punkcie wyjścia.

Do ceny kursu musisz doliczyć koszt podręcznika - zestaw razem z ćwiczeniami i kluczem to wydatek ok 100zł. Zapewne przy okazji wizyty w księgarni wpadnie ci w ręce jakaś fajna kolorowa gramatyka, którą przecież oczywiście trzeba mieć! płać i płacz.

Pół biedy jeśli trafiłeś na dobrego i zaangażowanego lektora, któremu naprawdę się chce i ten kurs ukończyłeś, przy sumiennej pracy własnej na pewno coś w tej głowie zostanie i tak do końca nie będziesz stratny. Co jeśli lektor okaże się naturszczykiem amatorem? przechlapane. No ale to ryzyko wliczone w cenę i coraz więcej szkół daje możliwość skorzystania z lekcji próbnej, na której możemy ocenić czy będzie między nami chemia, czy nie.  

Reasumując: wybierając ofertę szkoły językowej przeanalizują ją na chłodno. Cena, która w pierwszej chwili wydaje się być atrakcyjna, zazwyczaj chowa za sobą jakieś haczyki.

Kurs w szkole językowej czy lekcje z lektorem - co bardziej się opłaca?

Rachunek jest prosty: semestr w szkole językowej zazwyczaj trwa trzy miesiące i zawiera przeciętnie 60 godzin. Zawsze podziel cenę wyjściową przez liczbę godzin - to da ci koszt pojedynczego spotkania w przybliżeniu. Do tego dolicz średnio ok 100zł za zestaw: podręcznik i ćwiczenia.

Przykład:

Koszt kursu 990zł za 60 godzin 45 minutowych. Koszt pojedynczej lekcji to ok 17zł w zaokrągleniu.

Koszt materiałów: 100zł

Kawa w przerwie: ok 11zł - dwa zjazdy w tygodniu to koszt 22zł, liczba tygodni w semestrze ok 12 co daje 12 x 22 = 264zł

Bilet ok 10zł dojazdy - jeśli masz kartę miejską wystarczy podzielić 98zł na 30 dni, daje Ci to cenę dziennego przejazdu ok 4zł  = 10 x 12 tygodni = 120zł 

Podsumowując: 990 + 100 + 264 + 120zł = 1474zł

Nadal twierdzisz, że to okazja? :)

Podobnie liczymy spotkania z korepetytorem. Koszt lekcji z korepetytorem za 60min (uwaga! nie 45!) to w Warszawie w zależności od języka waha się od 40zł do 60zł.

Do naszych wyliczeń przyjmijmy więc 50zł.

50zł razy 60 godzin 60 minutowych - 3000

Koszt materiałów: 100zł

Kawa w przerwie: 0zł (zazwyczaj wliczona w cenę u korepetytora lub u ciebie w domu ;))

Przejazdy - 0zł, jeśli u ciebie, ok 10zł jeśli dojeżdżasz do korepetytora

3000zł + 100zł + 120zł = 3220zł

Kurs w szkole językowej                                                   Zajęcia z korepetytorem

ok 1500zł                                                                         ok 3300zł

Taniej wychodzi w szkole językowej, wiadomo. Uczysz się w grupie, jesteś od chwili podpisania umowy związany z tą szkołą do końca kursu albo w razie niepowodzenia przepadają wszystkie pieniądze. Korepetytora można w każdej chwili zmienić, jeśli okaże się, że współpraca wam nie wychodzi albo miłość do francuskiego okazała się słomiana, w ostatecznym rozrachunku koszt takiej nauki to faktycznie odbyte lekcje, nic ponad to. Poza tym, w większości znanych mi przypadków  w trakcie jednego kwartału z korepetytorem jesteś w stanie efektywnie nauczyć się tego, co na kursie zajmie ci dwa semestry, czyli 1500zł x 2 = 3000 zł

Żeby było jasne, nie zamierzam nikogo przekonywać do jednej czy drugiej metody nauki, chcę tylko pokazać, że to co w pierwszej chwili wydaje się być tanie, w dłuższym rozrachunku wcale tanim nie jest, za to wymaga od nas większego zangażowania, trwa dłużej i nie dostaniemy tyle uwagi, ile potrzebujemy.

Koszt samodzielnej nauki

Ten sposób jest najtańszy, wiadomo. Powiedzmy, że zrobiliśmy research rynku i wybraliśmy 1 pełny zestaw tzw. course-book - to koszt ok 200zł ponieważ w przypadku samodzielnej nauki dobrze jest mieć również Teacher's book a więc nasz zestaw składa się w tej sytuacji z: course book, work book, teacher's book i key. W tym są płyty CD zazwyczaj. Do tego dokupujemy jedną dobrą gramatykę - koszt ok 70zł. Do tego dokupujemy podręcznik typu Vocabulary.. to koszt kolejne ok 60 zł, bo jak inaczej uczyć się słówek? Doliczmy jeszcze jakiś procent kosztu za internet oraz toner i papier do drukarki, bo właśnie coś fajnego znaleźliśmy w sieci co koniecznie mieć musimy w papierowej wersji. Zeszyt do słowek, zakreślacze... Przy samodyscyplinie zamkniemy się w ok 500zł.

I fakt. To jest jednorazowy koszt i w zasadzie jedyny, bo jest szansa, że zanim dobrniemy do 5 Unitu podręcznika nauka nam się znudzi i pójdzie w kąt precz.

Ale właśnie, nie lepiej jest mieć te 500zł niż nie mieć? :)

Samodzielna nauka jest najtrudniejsza ze wszystkich - wymaga od nas żelaznego planu - dosłownie - trzeba wyznaczyć sobie konkretne dni i godziny i trzymać się ich tak samo jakbyśmy uczęszczali na kurs. Trzeba zaplanować sobie naukę - kiedy podręcznik, kiedy ćwiczenia, kiedy lekcje na youtube, kiedy jest czas na powtórki.

I przygotować się na spadek formy, zniechęcenie i rezygnację, bo taka chwila również nas dopadnie. Tylko że wtedy trzeba znaleźć środek na przetrwanie i nie poddawać się!

Przeczytaj także:

Plan nauki na dobry początek

Nauka języka obcego - od czego zacząć?

Od czego zacząć naukę języka obcego samemu?