Największy błąd w nauczaniu języka angielskiego moim zdaniem

data publikacji: 2015-10-12

Dawno, dawno temu języka obcego zaczynaliśmy uczyć się w czwartej, piątej klasie podstawowej. Z czasem coraz większy nacisk na znajomość języka obcego był coraz większy, w związku z czym, z roku na rok obniżano wiek, w którym wprowadzano język obcy. Obecnie języka obcego uczą się dzieci już w przedszkolu. I bardzo dobrze, tylko może czas zweryfikować metody i program nauczania? Z moich obserwacji wynika, że - już dorosłe osoby - po latach nauki języka angielskiego (bez względu na intensywność) w większości przypadków mają ten sam problem. Nie potrafią złożyć zdań w taki sposób, by ich logiczna struktura płynnie opowiedziała jakąś historię. Umówmy się, na pewnym etapie nauki zdania pojedyncze nie są wskazane, wręcz źle świadczą o nas samych. Tak jak mówiąc w ojczystym języku, stosujemy różne zwroty, wyrażenia czy konstrukcje, budując zdania złożone, tak samo powinniśmy posługiwać się językiem obcym.

W czym zatem tkwi problem?

Otóż, moim zdaniem w nieprzemyślanej do końca strukturze podręczników. Nie chcę wchodzić w niczyje kompetencje, na pewno obecna metodologia jest wynikiem ciężkiej naukowej pracy, ale w praktyce to ona nie bardzo się sprawdza i mam tutaj na myśli zwroty, wyrażenia i konstrukcje wprowadzanie do nauki dopiero na co najmniej wyższym średniozaawansowanym poziomie języka angielskiego. Chodzi mi o zwroty takie jak:

Rarely / seldom....

Hardly ever / any.... when...

In / under no circumstances....

Neither / nor....

Never....

No sooner ...than...

Not only.... but also....

Not until / til....

Nowhere (else) ....

At no time.....

On no account ....

Not (a soul / a thing...)...

In vain.....

To są tzw. zdania emfatyczne - inwersja stylistyczna - które w języku angielskim występuje najczęściej po przysłówkach i wyrażeniach przysłówkowych negatywnych i ograniczających. Po takim wyrażeniu, zdanie ma szyk zdania pytającego.

Przykład:

Hardly ever do I see you these days, you are so busy with your work. - Prawie nigdy Ciebie nie widuję, jesteś tak zajęty/zajęta swoją pracą.

Można też powiedzieć I barely see you these days, you are so busy with your work.

Zdaję sobie sprawę, że poprawne użycie tych wyrażeń w zdaniach może sprawiać trudności, ale bez przesady - moim zdaniem więcej trudności sprawia uczniom nauczenie się czasów z grupy perfect. Wszystko jest kwestią dobrego wyjaśnienia i dużej porcji ćwiczeń. A tego brak. I w efekcie wiele osób nawet nie natyka się na te wyrażenia w swoich książkach do nauki języka angielskiego albo kończy naukę zbyt wcześnie.

Brak nacisku na stosowanie różnych zwrotów i konstrukcji, wpływa też na płynność konwersacji, stąd też wiele osób zmaga się z barierą językową - ludzie boją się mówić, bo w pewnym sensie są świadomi swoich braków. Mówi się, żeby mówić po angielsku, trzeba myśleć po angielsku. I słusznie, tylko jak mam myśleć po angielsku, jeżeli nikt wcześniej nie powiedział mi, ze w tym języku są takie a takie wyrażenia, bardzo ułatwiające komunikację?

Jest też druga grupa zwrotów, które bardzo lubię, a które również są ledwie zauważalne. Ja je nazywam piesczotliwie "glue words". Dla mnie są to zwroty lub wyrażenia, dzięki którym opowiadana przeze mnie historia jest urozmaicona stylistycznie. Te zwroty rozpoczynają zdania, łączą i kończą i są nimi, na przykład:

nevertheless, on the whole, therefore, thus, although, it seems that, however, according to, nowadays, fortunately, unfortunately, on the other hand, in the beginning, in the end, last but not least, teher is, there are. 

Ilu z Was korzysta z tych wyrażeń? :)

Podsumowując, moim zdaniem błędem jest to, że nadal uczy się języka fragmentarycznie i wyrywkowo. Co z tego, że wszystkie zagadnienia zebrane do jednego woreczka stworzą pełną gramatykę przedmiotu, jeśli my, dla których jest to drugi język, wykorzystujemy jego niewielką część. I tak samo jak nas uczono, zagadnienie po zagadnieniu, tak samo my stosujemy te zasady, zapominając o szerszym kontekście a potem dziwimy się, że po dziesięciu latach nauki nadal większość z nas mówi na zasadzie: "Kali chcieć umieć". Pamiętajcie, język obcy to nie tylko poprawna odmiana czasownika być oraz zastosowanie właściwego czasu. Diabeł tkwi w szczegółach, którymi w tym przypadku są wszelskiego rodzaju linking words.